czwartek, 6 lutego 2025

Dlaczego seminaria teologiczne świecą pustkami?

 Seminaria teologiczne, również te protestanckie, świecą pustkami. Aby uzasadnić konieczność swojego istnienia, próbują poszerzać swoją ofertę np. o uniwersytet trzeciego wieku lub kursy internetowe. Niektóre pozyskują kandydatów z krajów trzeciego świata, prowadząc dla nich zajęcia online, i w ten sposób sprzedając dyplom europejskiej uczelni do świata, w którym on jeszcze coś znaczy. 

Jakie są tego przyczyny? Spójrzmy, jakie inicjatywy i zajęcia dodatkowe oferuje jedno z seminariów - EWST we Wrocławiu - które z założenia miało formować mężczyzn zdolnych do głoszenia Ewangelii w Polsce:

1. Warsztaty rękodzielnicze.

2. Filmoterapia.

3. Sylwetki wybitnych liderów, m. in. Mahatmy Gandhiego i Nelsona Mandeli. 

4. Pogadanka "Jak serial The Chosen zmienia obraz Jezusa w kulturze". 

Ze swojej strony chciałbym szacownej uczelni wrocławskiej poddać jeszcze kilka pomysłów na warsztaty i pogadanki: Rola Czerwonego Kapturka w dziecięcej percepcji świata oraz Kurs tango argentyńskiego.

Programy nauczania współczesnych seminariów teologicznych to dowód mizerii intelektualnej i duchowej tych instytucji. Ze szkół, które w założeniu winny formować mężczyzn zdolnych do męczeństwa za wiarę, stały się klubikami dziecięcymi i  kółkami zainteresowań w gminnych domach kultury. Pomówmy nieco o przyczynach takiego stanu rzeczy.

Jeśli chodzi o upadek intelektualny, wyrażający się w tym, że trudniej zrobić prawo jazdy kategorii CE (na TIRa) niż ukończyć podobną szkołę, to proces ten stanowi część ogólnego trendu w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Polsce. Po roku 1989 namnożyło się wiele tzw. wyższych szkół, których celem było zaspokojenie aspiracji młodych ludzi odnośnie wyższego wykształcenia, w sytuacji gdy aspiracje te nie miały żadnych podstaw, jeśli idzie o kondycję intelektualną tych osób. Niż demograficzny pogłębił ten trend i dzisiaj stajemy w obliczu sytuacji kompletnej degrengolady systemu szkolnictwa wyższego. Dochodzi do tego, że absolwenci szkół wyższych muszą ukrywać swój dyplom przed pracodawcami, aby zdobyć pracę, ponieważ jest on źródłem zwykłego obciachu. 

Obciachowe są również polskie szkoły teologiczne. Ich ukończenie nie wiąże się z żadnym prestiżem i nie jest dowodem żadnych kwalifikacji intelektualnych. Są to szkółki niedzielne, które nie zapewniają żadnego wykształcenia, zaś adepci tych szkół w znacznej części nie są intelektualistami. 

Tyle o mizerii intelektualnej. Pomówmy teraz o mizerii duchowej. 

Otóż niektórzy zapomnieli, że seminarium teologiczne nie służy li tylko do przekazywania wiedzy encyklopedycznej. Tę można pozyskać we własnym zakresie. W seminarium teologicznym dokonuje się proces formacji duchowej, który ma doprowadzić młodego człowieka do takiej dojrzałości duchowej, że będzie on zdolny służyć Bogu i Jego Kościołowi. Aby taki proces formacyjny mógł się dokonać, muszą w nim uczestniczyć osoby duchowe, a nie tylko posiadacze tytułów naukowych, czyli certyfikatów wydawanych przez ateistów i zwolenników potępienia godnych herezji.  To Kościół, a nie uniwersytet, jest fundamentem i filarem prawdy. W tym Kościele większy autorytet zyskują sobie ludzie o sprawowanych rękach, którzy zdołali wychować czterech synów na porządnych ludzi, niż ci, których jedynym osiągnięciem jest kariera naukowa na liberalnych, żeby nie powiedzieć zlewaczałych, uczelniach. W świecie, w którym wypowiedź zaczynająca się od słów "amerykańscy uczeni dowiedli" lub "według ekspertów" wzbudza salwy śmiechu, baczniej należy się przyglądać, co też w istocie kryje się za świadectwami i dyplomami. Szatan nie pomoże nam w ewangelizacji i budowaniu kościoła. 

Nic więc dziwnego, że skoro w seminarium nie można doświadczyć ani formacji intelektualnej, ani duchowej, to młodzi zdolni ludzie garną się raczej na politechniki i akademie medyczne. Czynią słusznie. 

Zlewaczałe seminaria teologiczne zamiast kształcić mężczyzn na bogobojnych mężów Bożych stały się rozsadnikami agresywnego feminizmu i miejscami "pochylania się nad tożsamością płciową człowieka". Dlatego muszą zostać zamknięte i zamienione na niewielkie, biblijne kolegia, w których będą uczyć mężczyźni trzymający w rękach Biblię, a nie felietony Harariego. Jeśli kościół w Polsce ma przetrwać, potrzebujemy instytucji, które wspomnianym inżynierom i lekarzom zapewnią tyle wiedzy teologicznej

Mam nadzieję, że Szkoła Biblijna Hosanna stanie się jedynym z tych kolegiów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Protestantyzm a sprawa polska

  Często jestem pytany: czy protestantyzm jest religią niemiecką oraz czy Polak musi wyrzec się polskości, aby zostać protestantem. Otóż prz...