Często jestem pytany: czy protestantyzm jest religią niemiecką oraz czy Polak musi wyrzec się polskości, aby zostać protestantem.
Otóż przede wszystkim należy podkreślić, że protestantyzm nie jest religią niemiecką. Za każdym razem, gdy Kościół Jezusa Chrystusa był atakowany przez bezbożnych karierowiczów, Bóg wzbudzał odważnych mężczyzn, którzy ujawniali duchowe zagrożenia i stawali się zaczynem odnowy. Należeli oni do różnych narodów. Możemy wyróżnić co najmniej cztery ważne ośrodki reformacyjne:
- reformacja brytyjska (XIV w.), której prekursorem był prof. Uniwersytetu w Oxfordzie - John Wycliffe
- reformacja wśród słowian (XV w.), której prekursorem był rektor Uniwersytetu w Pradze - Jan Hus
- reformacja niemiecka (XVI w.), której prekursorem był dr teologii Marcin Luter,
- reformacja francuska (XVI w.), której prekursorem był Jan Kalwin.
Kościół, do którego należę wywodzi się z reformacji słowiańskiej, którą zapoczątkował rektor Uniwersytetu w Pradze - profesor Jan Hus. Za mówienie prawdy Hus został podstępnie pojmany, a następnie zamordowany w okrutny sposób przez wysłanników papieża rzymskiego. Zwolennicy nauki Jana Husa byli prześladowani, lecz wielu udało się uciec do Saksoni, gdzie znaleźli schronienie w posiadłościach hrabiego Zinzendorfa. Tenże zapoczątkował ruch misyjny, dzięki któremu nawrócił się urodzony w Prusach (tereny obecnej Polski) George Muller. Za jego sprawą prawdę biblijną przyjęła Florence Nightingale - twórczyni nowoczesnego pielęgniarstwa. Panna Nightingale była odpowiedzialna za opiekę nad rannymi żołnierzami podczas wojny krymskiej. Dzięki jej świadectwu na chrześcijaństwo nawrócił się lord Granvill Redstock. Lord Redstock był postacią wybitną. Podróżując po Europie przyczynił się do nawrócenia wielu osób z wyższych sfer, między innymi księżnej Czertkowej z Sankt Petersburga. Wydarzenie to stało się zarzewiem wielkiego przebudzenia wśród rosyjskiej arystokracji, a nawet członków carskiego dworu. Wśród nawróconych byli między innymi William Fetler oraz Mikołaj Piejsti, którzy odegrali kluczową rolę w krzewieniu Ewangelii wśród narodów słowiańskich, w tym w Polsce.
Zatem moja wspólnota kościelna sensu stricto jest wspólnotą słowiańską, a jej korzenie sięgają średniowiecza oraz wydarzeń, które miały miejsce w czeskiej Pradze na początku wieku XIV. Jednakże sensu largo Kościół mój nie wywodzi się ani od Lutra, ani od Husa, ani od jakiegokolwiek innego człowieka, lecz od Jezusa Chrystusa, gdyż nieprzerwanie od 2 tysięcy lat jest depozytariuszem jednej i tej samej nauki ewangelicznej, którą możemy wyczytać z Biblii, ale również z Pism następujących po epoce apostolskiej ojców Kościoła. Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zostały zmienione.
Błędem jest również myśleć, że aby stać się chrześcijaninem wiary ewangelicznej, trzeba wyrzec się polskości. Narody zostały bowiem stworzone przez Boga i wolą Bożą jest, aby każdy z nich pielęgnował dany mu język, tradycję i kulturę, o ile nie stoi ona w sprzeczności ze Słowem Bożym. Z tego powodu to właśnie polscy protestanci, z Mikołajem Rejem na czele, są uważani za ojców literackiego języka polskiego. Z tego też powodu wielu polskich protestantów angażowało się w sprawy publiczne, służąc temu krajowi i temu narodowi na różnych płaszczyznach, że wspomnę chociażby Jana Łaskiego, a ze współczesnych premiera Jerzego Buska czy sportsmena Adama Małysza. Dlatego śmiało można powiedzieć, że wiara ewangeliczna nie tylko nie domaga się wyrzeczenia się polskości, lecz tę polskość umacnia!