piątek, 7 marca 2025

Protestantyzm a sprawa polska

 Często jestem pytany: czy protestantyzm jest religią niemiecką oraz czy Polak musi wyrzec się polskości, aby zostać protestantem.


Otóż przede wszystkim należy podkreślić, że protestantyzm nie jest religią niemiecką. Za każdym razem, gdy Kościół Jezusa Chrystusa był atakowany przez bezbożnych karierowiczów, Bóg wzbudzał odważnych mężczyzn, którzy ujawniali duchowe zagrożenia i stawali się zaczynem odnowy. Należeli oni do różnych narodów. Możemy wyróżnić co najmniej cztery ważne ośrodki reformacyjne:

- reformacja brytyjska (XIV w.), której prekursorem był prof. Uniwersytetu w Oxfordzie - John Wycliffe
- reformacja wśród słowian (XV w.), której prekursorem był rektor Uniwersytetu w Pradze - Jan Hus
- reformacja niemiecka (XVI w.), której prekursorem był dr teologii Marcin Luter,
- reformacja francuska (XVI w.), której prekursorem był Jan Kalwin.

Kościół, do którego należę wywodzi się z reformacji słowiańskiej, którą zapoczątkował rektor Uniwersytetu w Pradze - profesor Jan Hus. Za mówienie prawdy Hus został podstępnie pojmany, a następnie zamordowany w okrutny sposób przez wysłanników papieża rzymskiego. Zwolennicy nauki Jana Husa byli prześladowani, lecz wielu udało się uciec do Saksoni, gdzie znaleźli schronienie w posiadłościach hrabiego Zinzendorfa. Tenże zapoczątkował ruch misyjny, dzięki któremu nawrócił się urodzony w Prusach (tereny obecnej Polski) George Muller. Za jego sprawą prawdę biblijną przyjęła Florence Nightingale - twórczyni nowoczesnego pielęgniarstwa. Panna Nightingale była odpowiedzialna za opiekę nad rannymi żołnierzami podczas wojny krymskiej. Dzięki jej świadectwu na chrześcijaństwo nawrócił się lord Granvill Redstock. Lord Redstock był postacią wybitną. Podróżując po Europie przyczynił się do nawrócenia wielu osób z wyższych sfer, między innymi księżnej Czertkowej z Sankt Petersburga. Wydarzenie to stało się zarzewiem wielkiego przebudzenia wśród rosyjskiej arystokracji, a nawet członków carskiego dworu. Wśród nawróconych byli między innymi William Fetler oraz Mikołaj Piejsti, którzy odegrali kluczową rolę w krzewieniu Ewangelii wśród narodów słowiańskich, w tym w Polsce.

Zatem moja wspólnota kościelna sensu stricto jest wspólnotą słowiańską, a jej korzenie sięgają średniowiecza oraz wydarzeń, które miały miejsce w czeskiej Pradze na początku wieku XIV. Jednakże sensu largo Kościół mój nie wywodzi się ani od Lutra, ani od Husa, ani od jakiegokolwiek innego człowieka, lecz od Jezusa Chrystusa, gdyż nieprzerwanie od 2 tysięcy lat jest depozytariuszem jednej i tej samej nauki ewangelicznej, którą możemy wyczytać z Biblii, ale również z Pism następujących po epoce apostolskiej ojców Kościoła. Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zostały zmienione.

Błędem jest również myśleć, że aby stać się chrześcijaninem wiary ewangelicznej, trzeba wyrzec się polskości. Narody zostały bowiem stworzone przez Boga i wolą Bożą jest, aby każdy z nich pielęgnował dany mu język, tradycję i kulturę, o ile nie stoi ona w sprzeczności ze Słowem Bożym. Z tego powodu to właśnie polscy protestanci, z Mikołajem Rejem na czele, są uważani za ojców literackiego języka polskiego. Z tego też powodu wielu polskich protestantów angażowało się w sprawy publiczne, służąc temu krajowi i temu narodowi na różnych płaszczyznach, że wspomnę chociażby Jana Łaskiego, a ze współczesnych premiera Jerzego Buska czy sportsmena Adama Małysza. Dlatego śmiało można powiedzieć, że wiara ewangeliczna nie tylko nie domaga się wyrzeczenia się polskości, lecz tę polskość umacnia!

czwartek, 6 lutego 2025

Dlaczego seminaria teologiczne świecą pustkami?

 Seminaria teologiczne, również te protestanckie, świecą pustkami. Aby uzasadnić konieczność swojego istnienia, próbują poszerzać swoją ofertę np. o uniwersytet trzeciego wieku lub kursy internetowe. Niektóre pozyskują kandydatów z krajów trzeciego świata, prowadząc dla nich zajęcia online, i w ten sposób sprzedając dyplom europejskiej uczelni do świata, w którym on jeszcze coś znaczy. 

Jakie są tego przyczyny? Spójrzmy, jakie inicjatywy i zajęcia dodatkowe oferuje jedno z seminariów - EWST we Wrocławiu - które z założenia miało formować mężczyzn zdolnych do głoszenia Ewangelii w Polsce:

1. Warsztaty rękodzielnicze.

2. Filmoterapia.

3. Sylwetki wybitnych liderów, m. in. Mahatmy Gandhiego i Nelsona Mandeli. 

4. Pogadanka "Jak serial The Chosen zmienia obraz Jezusa w kulturze". 

Ze swojej strony chciałbym szacownej uczelni wrocławskiej poddać jeszcze kilka pomysłów na warsztaty i pogadanki: Rola Czerwonego Kapturka w dziecięcej percepcji świata oraz Kurs tango argentyńskiego.

Programy nauczania współczesnych seminariów teologicznych to dowód mizerii intelektualnej i duchowej tych instytucji. Ze szkół, które w założeniu winny formować mężczyzn zdolnych do męczeństwa za wiarę, stały się klubikami dziecięcymi i  kółkami zainteresowań w gminnych domach kultury. Pomówmy nieco o przyczynach takiego stanu rzeczy.

Jeśli chodzi o upadek intelektualny, wyrażający się w tym, że trudniej zrobić prawo jazdy kategorii CE (na TIRa) niż ukończyć podobną szkołę, to proces ten stanowi część ogólnego trendu w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Polsce. Po roku 1989 namnożyło się wiele tzw. wyższych szkół, których celem było zaspokojenie aspiracji młodych ludzi odnośnie wyższego wykształcenia, w sytuacji gdy aspiracje te nie miały żadnych podstaw, jeśli idzie o kondycję intelektualną tych osób. Niż demograficzny pogłębił ten trend i dzisiaj stajemy w obliczu sytuacji kompletnej degrengolady systemu szkolnictwa wyższego. Dochodzi do tego, że absolwenci szkół wyższych muszą ukrywać swój dyplom przed pracodawcami, aby zdobyć pracę, ponieważ jest on źródłem zwykłego obciachu. 

Obciachowe są również polskie szkoły teologiczne. Ich ukończenie nie wiąże się z żadnym prestiżem i nie jest dowodem żadnych kwalifikacji intelektualnych. Są to szkółki niedzielne, które nie zapewniają żadnego wykształcenia, zaś adepci tych szkół w znacznej części nie są intelektualistami. 

Tyle o mizerii intelektualnej. Pomówmy teraz o mizerii duchowej. 

Otóż niektórzy zapomnieli, że seminarium teologiczne nie służy li tylko do przekazywania wiedzy encyklopedycznej. Tę można pozyskać we własnym zakresie. W seminarium teologicznym dokonuje się proces formacji duchowej, który ma doprowadzić młodego człowieka do takiej dojrzałości duchowej, że będzie on zdolny służyć Bogu i Jego Kościołowi. Aby taki proces formacyjny mógł się dokonać, muszą w nim uczestniczyć osoby duchowe, a nie tylko posiadacze tytułów naukowych, czyli certyfikatów wydawanych przez ateistów i zwolenników potępienia godnych herezji.  To Kościół, a nie uniwersytet, jest fundamentem i filarem prawdy. W tym Kościele większy autorytet zyskują sobie ludzie o sprawowanych rękach, którzy zdołali wychować czterech synów na porządnych ludzi, niż ci, których jedynym osiągnięciem jest kariera naukowa na liberalnych, żeby nie powiedzieć zlewaczałych, uczelniach. W świecie, w którym wypowiedź zaczynająca się od słów "amerykańscy uczeni dowiedli" lub "według ekspertów" wzbudza salwy śmiechu, baczniej należy się przyglądać, co też w istocie kryje się za świadectwami i dyplomami. Szatan nie pomoże nam w ewangelizacji i budowaniu kościoła. 

Nic więc dziwnego, że skoro w seminarium nie można doświadczyć ani formacji intelektualnej, ani duchowej, to młodzi zdolni ludzie garną się raczej na politechniki i akademie medyczne. Czynią słusznie. 

Zlewaczałe seminaria teologiczne zamiast kształcić mężczyzn na bogobojnych mężów Bożych stały się rozsadnikami agresywnego feminizmu i miejscami "pochylania się nad tożsamością płciową człowieka". Dlatego muszą zostać zamknięte i zamienione na niewielkie, biblijne kolegia, w których będą uczyć mężczyźni trzymający w rękach Biblię, a nie felietony Harariego. Jeśli kościół w Polsce ma przetrwać, potrzebujemy instytucji, które wspomnianym inżynierom i lekarzom zapewnią tyle wiedzy teologicznej

Mam nadzieję, że Szkoła Biblijna Hosanna stanie się jedynym z tych kolegiów.

wtorek, 13 sierpnia 2024

Mężczyzna w roli obrońcy

Mało kto wie, że polska pięściarka, pani Julia, która straciła złoty medal olimpijski, ponieważ musiała walczyć z mężczyzną, jest w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej. Media donoszą, że wynajmuje stancję - pokoik 2 na 3 metry, bo na inne lokum jej nie stać. Tymczasem nagrodą za złoty medal na olimpiadzie było dwupokojowe mieszkanie...

To oczywiste, że biorąc po uwagę te okoliczności, trenerzy nie powinni wypuścić pani Julii na ring, a dziennikarze natychmiast przerwać transmisję wydarzenia. Odpowiednie urzędy państwowej, w tym minister sportu, powinny zaprotestować, a pani Juli powinno zostać przekazane mieszkanie, które jej się słusznie należy. 

Tymczasem wystawiono tę kruchą niewiastę pod obstrzał pseudodziennikarzy i kazano jej się publicznie odcinać od tych, którzy pomstują na zdziczenie, które obserwujemy na tych zawodach. Niedołęgi powołane do tego, aby chronić, same chowają się po kontach, i to ze strachu przed kim? Przed garstką dewiantów? 

Bóg wypowiedział do Jozuego następujące słowa: "Tylko bądź mężny i mocny, przestrzegając wypełniania całego Prawa." 

A to oznacza, że immanentną cechą każdego mężczyzny powinna być odwaga i determinacja w przestrzeganiu Prawa Bożego. Za każdym razem, gdzie zło rozlewa się po świecie, a słabym, którzy nie są w stanie bronić sami siebie, dzieje się krzywda, do akcji powinni wkraczać bogobojni mężczyźni, po to, aby przywrócić sprawiedliwość. 

Utrata medalu jest być może sprawą błahą. Ale są inne obszary, w których zło panoszy się bez przeszkód, i to tylko z powodu bierności ludzi szlachetnych. Ojcowie, którzy dowiadują się, że w ramach "edukacji zdrowotnej" jakiś obleśny typ będzie uczył ich córki, jak nakładać kondoma na plastikowy fantom, mają nie tylko prawo, ale wręcz święty obowiązek, by pogonić drania. Tego dnia nie powinni swoich córek posyłać do szkół, lecz sami winni się udać na rzeczone zajęcia, by mrożącym wzrokiem przywitać jegomościa.

Bądźcie mężni i mocni. Bądźcie odważni w czynieniu dobra i zaprowadzaniu sprawiedliwości. Idźcie śladem Jana Husa, Marcina Lutra, Mikołaja Piejsti czy Martina Luthera Kinga. Zabierajcie głos, wszędzie tam, gdzie dzieje się zło, i czyńcie sprawiedliwość zawsze, gdy komuś dzieje się krzywda. To jest waszym świętym powołaniem!

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl

środa, 7 sierpnia 2024

Atak na kobiety

W XXI wieku to kobiety stały się obiektami największych ataków. Dlaczego? Stało się tak dlatego, że kobieta z Bożej woli jest świątynią życia: to w niej powstaje i rozwija się życie, które jest cudem i darem Boga dla człowieka. Z drugiej strony "pan" tego świata" - szatan - z natury jest mordercą:

Ewangelia według Jana 8,44 mówi: Waszym ojcem jest diabeł i chcecie spełniać żądze waszego ojca. Od początku był on mordercą i nie wytrwał w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.

Ponieważ Bóg ustanowił kobietę świątynią życia, w której dokonuje się jeden z największych cudów, szatan atakuje kobiety, za wszelką cenę próbując przekształcić je w swoje własne, satanistyczne "świątynie" śmierci. Z tego powodu cały światowy system, który jest podległy diabłu, nagabuje kobiety do tego, aby dla własnej wygody mordowały dzieci w swoich własnych łonach. 

A jeśli z jakiegoś powodu kobiety nie chcą jeszcze mordować swoich własnych dzieci, to niech przynajmniej potraktują macierzyństwo jako przekleństwo a nie błogosławieństwo, jako dowód życiowej porażki dla kobiet nieudacznych, którym nie udało się osiągnąć sukcesu w pracy zawodowej poza domem. W związku z tym szatan za pomocą systemów szkolnych, mediów i kultury masowej przekonuje kobiety, że oczywistym wyborem życiowym nie jest macierzyństwo, lecz uczynienie się bezpłodną za pomocą ogólnodostępnych środków farmakologicznych, nabijając przy okazji kabzę wielkich koncernów farmaceutycznych, które swoje smakołyki stręczą nawet nastoletnim dziewczynkom.

Szatan oprócz tego, że jest mordercą, jest też kłamcą. Okłamuje kobiety, że największymi ich wrogami są mężczyźni, którzy nie marzą o niczym innym jak tylko o odebraniu im praw. Dziewczynkom wpaja się od maleńkości, że są samowystarczalne, zaś mężczyzna u ich boku nie jest żadnym wsparciem, lecz obciążeniem, swoistą kulą u nogi. Dlatego powinny zwlekać z zamążpójściem tak długo jak się da, najlepiej aż do wieku, w którym do zapłodnienia będą potrzebować usług specjalistycznych klinik. Jeszcze lepiej, gdyby całkowicie zrezygnowały z małżeństwa, stając się na zawsze dumnymi "singielkami", pełnymi garściami czerpiącymi z życia. Wiadomo bowiem, że czerpanie z życia polega na bezsensownych podróżach, a nie na wychowywaniu pięknej córeczki. 

Wreszcie potężnym kłamstwem szatana, wpajanym już małym dziewczynkom jest to, że powinny stać się konkubinami w jak najmłodszym wieku, ponieważ dziewictwo jest czymś wstydliwym, czymś, co wręcz należy unikać, a podarowanie swojego dziewictwa mężowi jest źródłem największego obciachu, jaki można sobie wyobrazić. W ten sposób młode kobiety w wieku dwudziestu kilku lat mają często za sobą kilka, a nawet kilkanaście tzw. "związków". Owe "związki" polegają na tym, że w wieku swojego największego rozkwitu kobiety pozwalają się wykorzystywać seksualnie zdegenerowanym mężczyznom, którzy niczego ich nie oferują: ani małżeństwa, ani stabilizacji, ani dziecka, odbierając im tym samym wszelką kobiecą godność. 

Mój apel kieruję do kobiet w każdym wieku, ale również do mężczyzn, którzy są mężami, ojcami i braćmi: brońcie kobiecości! Pismo Święte mówi, że szatan jak lew, który ryczy, chodzi wokół was, patrząc, kogo by pożreć. Przeciwstawcie się mu, jeśli nie chcecie zmarnować swojego życia: zarówno doczesnego jak i wiecznego. Uchwyćcie się Słowa Bożego, które jest zapisane w Biblii, i pilnie je studiujcie. To Słowo ma moc was uratować. 

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl



czwartek, 1 lutego 2024

Czelendż 2024: Kolosan 1,5 - Właściwa motywacja, aby kochać

Co wypłynie z gąbki, jeśli ją ściśniemy? Oczywiście wypłynie to, czym ją wcześniej nasączyliśmy. Zapraszam Cię do ćwiczenia, dzięki któremu nasączysz swój umysł i duszę czymś, co zmieni Twoje życie: w roku 2024 wspólnie nauczymy się na pamięć Listu Apostoła Pawła do Kolosan. Przy okazji rozważajmy ten list i rozmyślajmy o nim... Zaczęliśmy 6 stycznia 2024 r. Dziś poznamy:

Kolosan 1,5: z powodu nadziei, która jest dla was odłożona w niebiosach, o której wcześniej usłyszeliście w Słowie Prawdy Ewangelii,

Z jakiego powodu ludzie zakochują się w sobie? Otóż w podręczniku do psychologii społecznej wyczytałem niegdyś, że ludzie są skłonni obdarzać innych miłością z powodu ich osobistej atrakcyjności, na którą składa się wygląd zewnętrzy, status społeczny oraz cechy charakteru. W istocie ten rodzaj miłości, czy lepiej powiedzieć zauroczenia, który został opisany w podręczniku do psychologii, ma niewiele wspólnego z tym, o którym mówi Biblia. Skoro bowiem, jak już powiedzieliśmy, miłość biblijna nie jest uczuciem, to nie może być zależna od przymiotów, które posiada człowiek przez nas miłowany. Innymi słowy: Biblia wzywa nas do miłości nawet wobec tych, których nie lubimy, nie cenimy, i którzy w żaden sposób na naszą miłość nie zasłużyli.

... z powodu nadziei... Jedynym motywem, aby kochać innych ludzi winna być, według Słowa Bożego, nadzieja, którą żywimy. No dobrze, ale zadajmy sobie pytanie: nadzieja na co? Apostoł Piotr w swoim liście pisze o cennych i wielkich obietnicach. Jezus w Ewangelii powiada o skarbie w niebie. Apostoł Paweł pisze zaś o tym, czego oko nie widziało i ucho nie słyszało. W istocie nie możemy więc nawet pojąć, czego się spodziewamy i na co czekamy. Wiemy jedynie, że to, co przygotował dla nas Bóg, znacznie przekracza to, o czym możemy pomyśleć i o czym możemy marzyć. Wiemy też, że owe wielkie obietnice, a także skarb, którego nie widziało żadne oko, jest dla nas przygotowany nie dzięki naszym własnym zasługom, lecz dzięki staraniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Bóg przygotował dla nas nagrodę przewyższającą nasze zrozumienie, zanim jeszcze o nim pomyśleliśmy i uczyniliśmy cokolwiek, aby Mu się przypodobać. Bóg nie baczył na nasz bunt, nasz grzech, naszą niestałość, naszą chwiejność i nieobliczalność. Nawet dzisiaj nie zważa chociaż by na to, że nie doceniamy tego, ile dla nas uczynił, i nie okazujemy mu nieustannej wdzięczności każdą myślą i każdym słowem. Skoro Bóg obdarzył nas tak wielką miłością i przygotował dla nas tak wielkie skarby mimo tego, jacy jesteśmy, a nie dzięki temu jacy jesteśmy, to o ileż bardziej my sami powinniśmy być skłonni aby podarować miłość ludziom wokół nas. Przecież my sami obraziliśmy Boga nieskończenie bardziej, niż ktokolwiek z ludzi zdołał obrazić nas! Poza tym skarb miłości, który jako ludzie możemy dać innym, jest nieskończenie mniejszy, niż skarb, który przygotował dla nas Bóg.

... która jest dla was odłożona w niebiosach... Kiedy byłem młodym człowiekiem marzyłem o sukcesie zawodowym, który umożliwi mi zgromadzenie wielkich bogactw. Jeszcze nie posiadałem tych bogactw, a już martwiłem się, jak zdołam je zabezpieczyć przed złymi ludźmi. Moje obawy były podsycane przez artykuły i filmy, z którymi stykałem się w Internecie, a także przez moje osobiste doświadczenia. Jako dziecko byłem świadkiem, gdy moja rodzina utraciła oszczędności życia z powodu inflacji, która została wywołana na przełomie lat 80 i 90 XX w. Wiedziałem więc aż zanadto dobrze, że mogę zostać okradziony przez złodzieja, ale również pozbawiony dobytku przez rząd lub zawieruchę wojenną. Czytałem wiele, aby dowiedzieć się, jak temu przeciwdziałać. Jedni radzili, aby inwestować w złoto, inni mówili, aby kupować ziemię. Problem w tym, że ani złoto, ani ziemia, nie zabezpieczają przed utratą wszystkiego, czego dowodem są wydarzenia II wojny światowej. Wielu Żydów, którzy posiadali kosztowności i nieruchomości, zostało zaprowadzonych do miejsc kaźni i tam zgładzonych. Bogactwa, gromadzili przez całe życie, przepadły.

Na tym świecie nie ma nic pewnego. Nie ma sposobu, aby zabezpieczyć się przed utratą majątku. Nie ma metody, aby zabezpieczyć się na starość. Pieniądze może pożreć inflacja, nieruchomości mogą zostać skonfiskowane przez rząd, system ubezpieczeń społecznych może zbankrutować, ba!, zbankrutować może całe państwo! Dlatego Pan Jezus poucza nas w Ewangelii, abyśmy nie gromadzili bogactw na tej ziemi, ponieważ tutaj mogą być skradzione przez złodzieja lub przeżarte przez rdzę. Miejscem bezpiecznym, gdzie mamy gromadzić nasze bogactwa jest niebo. Zapewniam was, że ani jeden grosz, który przekażecie biednej wdowie, nie zostanie stamtąd, to znaczy z nieba, wykradziony.

Skarb, który przygotował dla nas Bóg jest odłożony w niebiosach, w miejscu strzeżonym przez samego Boga. Żaden złodziej, żaden totalitarny rząd, nie zna sposobu, aby tam się dostać i ukraść to, co zostało dla nas przygotowane. Mogą pozbawić cię majątku, a nawet mogą odebrać ci życie, lecz tego, co ma dla ciebie Bóg, ci z pewnością nie zabiorą. 

... o której wcześniej usłyszeliście w Słowie Prawdy Ewangelii... Mogłeś postępować głupio, gdy tkwiłeś w nieświadomości. Nie mając wiedzy, mogłeś uganiać się za sprawami, za którymi goni ten świat. Lecz odkąd zostałeś poinformowany o tym, co istotne, w twoim życiu musi nastąpić przewartościowanie. Większy jest ten, który błogosławi, niż samo błogosławieństwo. Większy jest ten, kto dał ci życie, środki na utrzymanie, rodzinę, pracę, niż samo życie, dobra materialne, praca czy rodzina. Skoro więc słyszałeś już Słowo Prawdy zapisane w Ewangelii, przestań żyć tak, jakbyś go nigdy nie słyszał. 

Słowo Ewangelia wywodzi się z języka greckiego. Składa się w istocie z dwóch słów: słowo eu znaczy "dobry", a słowo angelion znaczy "wiadomość". Ewangelia to zatem dobra wiadomość, dobra nowina. Czy otrzymałeś kiedyś dobrą wiadomość? Wiadomość o podwyżce? Wiadomość o narodzeniu dziecka? O tym, że narzeczona przyjęła twoje zaręczyny? Każda z tych wiadomości przepełnia serce człowieka radością i sprawia, że natychmiast chcemy podzielić się naszym szczęściem z innymi. A czy wiadomość o tym, że oczekuje nas nagroda, która przekracza nasze oczekiwania, nie jest dobra? To najlepsza wiadomość, którą mogliśmy usłyszeć. Wszystkie inne mają bowiem wymiar tymczasowy, ta zaś dosięgnie swoimi skutkami wieczności!

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl


sobota, 6 stycznia 2024

Czelendż 2024: Kolosan 1,1 - Kim jestem?

Co wypłynie z gąbki, jeśli ją ściśniemy? Oczywiście wypłynie to, czym ją wcześniej nasączyliśmy. Zapraszam Cię do ćwiczenia, dzięki któremu nasączysz swój umysł i duszę czymś, co zmieni Twoje życie: w roku 2024 wspólnie nauczymy się na pamięć Listu Apostoła Pawła do Kolosan. Przy okazji rozważajmy ten list i rozmyślajmy o nim... Zaczęliśmy 6 stycznia 2024 r. Dziś poznamy:

Kolosan 1,1: Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat,

Moi drodzy, listy w starożytności wyglądały inaczej niż dzisiaj. Dziś zwykliśmy wkładać listy do kopert, i właśnie na nich umieszczamy adres nadawcy i odbiorcy. W starożytności natomiast zwijano listy w rulon - zwój. Aby dowiedzieć się, kto jest autorem listu, oraz do kogo on jest skierowany, trzeba było rozwinąć początek zwoju, gdyż informacje te zawarte były w pierwszych słowach listu. Autor listu podając swoje imię miał zwyczaj pisać o sobie kilka słów, tak aby przybliżyć czytelnikowi swoją sylwetkę.

Gdybyś miał podsumować to, kim w istocie jesteś, w jednym zdaniu, to co byś napisał? Prawda, że odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa? Zanim przeczytasz dalszą część mojego rozważania, zastanów się przez chwilę, jakie słowa najpełniej opisują Twoją tożsamość: ojciec lub matka, mąż lub żona, Polak, patriota, pracownik takiej czy innej firmy? Biorąc pod uwagę, że możesz napisać tylko jedno zdanie, dobór słów nie może być przypadkowy, lecz powinien być wynikiem bardzo głębokiej refleksji.

A teraz spójrzmy, jakimi słowami przedstawił się autor Listu do Kolosan.

Paweł... Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że gdy ukamienowano Szczepana, całemu wydarzeniu przyglądał się niejaki Szaweł z Tarsu. Ten ortodoksyjny i starannie wykształcony Żyd pałał wielką nienawiścią do chrześcijan. Gdy dowiadywał się, że jakiś dom zamieszkują chrześcijanie, wkraczał do niego, wywlekał zarówno mężczyzn jak i kobiety i wtrącał ich do więzienia. Pewnego razu Szaweł udał się do arcykapłana z prośbą o listy uwierzytelniające do synagog w Damaszku. Chciał bowiem i tam przyczynić się do zniszczenia Kościoła. Gdy zbliżał się do Damaszku, nagle oślepiła go światłość. Szaweł upadł na ziemię, zaś z nieba odezwał się głos: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" Pod wpływem tego widzenia Szaweł nawrócił się do Jezusa Chrystusa, przyłączył się do Kościoła, a następnie sam zaczął gorliwie głosić Ewangelię. W taki oto sposób z gorliwego prześladowcy chrześcijan stał się gorliwym apostołem, prowadząc działalność misyjną zwłaszcza wśród pogan. Aby ułatwić kontakty ze środowiskiem nieżydowskim, Szaweł przybrał rzymskie imię Paweł.

Gdy Jezus Chrystus powołał Pawła na apostoła, objawił mu, że zaniesie Ewangelię "do królów i pogan", a także że będzie musiał wiele wycierpieć. Zastanawiam się, jakie myśli przyszłyby mi na myśl, gdybym to ja odebrał takie słowo od Pana. Wydaje mi się, że oczekiwałbym, że Jezus Chrystus nada mi wysoki status społeczny, dzięki któremu uzyskam bezpośredni dostęp do królów. Nic bardziej mylnego! Apostoł Paweł głosił bowiem Ewangelię królom jako ich podsądny. Kościół, moi drodzy, nie jest miejscem samorealizacji, lecz uświęcenia, a Panu Jezusowi bardziej zależy na naszej dojrzałości niż chwilowej euforii. 

Dlatego też List do Kolosan napisał Apostoł Paweł z więzienia, świadomy tego, że niedługo zginie śmiercią męczeńską. Niewątpliwie wszystkie jego zachowane listy są natchnione i święte, i mogą posłużyć nam do zdobywania mądrości, która prowadzi do zbawienia przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Niemniej jednak list napisany w tak trudnych okolicznościach można potraktować jako swego rodzaju duchowy testament Apostoła. Nikt w obliczu zbliżającej się śmierci nie rzuca bowiem słów na wiatr. Zatem czytając List do Kolosan zróbmy to z należytą atencją i w zadumie przystańmy przy każdym słowie, niczym przy nagrobku cenne dla nas osoby. Niech lektura spuścizny Apostoła Pawła będzie dla nas duchową ucztą, a nie spożytym naprędce posiłkiem w barze szybkiej obsługi!

... z woli Bożej... Jezus Chrystus zapewnił nas, że nic na tej ziemi nie dzieje się bez Bożego przyzwolenia, nawet wróbel umiera w czasie wyznaczonym mu przez Boga. W Modlitwie Pańskiej wypowiadamy natomiast słowa "bądź wola Twoja". Słowa o tym, że nic nie wymyka się Bożej woli, powinna napełnić Twoje serce spokojem. Idąc na trudny egzamin, pamiętaj, że Bóg panuje również nad srogim egzaminatorem. Próbując załatwić skomplikowaną sprawę w urzędzie, pamiętaj, że Jezus Chrystus jest Panem panów i Królem królów. Udając się do szpitala, pamiętaj, że to Jezus poprowadzi rękę lekarza w czasie zabiegu operacyjnego. 

Nic na tym świecie nie dzieje się bez woli Bożej, zaś najbezpieczniejsze miejsce, jakie można sobie wyobrazić to centrum woli Bożej - bycie w miejscu i o czasie, który zaplanował dla nas Bóg, aby czynić Jego dzieła. 

Wydawać by się mogło, że skoro tak się rzeczy mają, to wszyscy powinniśmy pragnąć woli Bożej. Pozwól jednak, że zadam Ci dwa pytania, które pomogą Ci uzmysłowić sobie, co też znaczą słowa "bądź wola Twoja". Najpierw pomyśl o rzeczy, której pragniesz w życiu najbardziej... Zdrowie? Dostatek? A może własny dom i szczęśliwa rodzina? A teraz powiedz, czy byłbyś gotów zrezygnować z tej rzeczy, jeśli Jezus by tego od Ciebie zażądał? A teraz pomyśl o rzeczy, której najbardziej się w życiu obawiasz... Ciężka choroba? Bieda? A może samotność? Czy byłbyś gotów mimo wszystko przyjąć los, który chce Ci podarować Bóg? Jeśli na oba pytania odpowiedziałeś twierdząco, to znaczy, że słowa "bądź wola Twoja" wypowiadasz z głębi serca. Jeśli natomiast nie chcesz przyjąć każdego doświadczenia, które Bóg chce Ci podarować, to znaczy, że nie podążasz szczerze za Jezusem, który powiedział, że każdy "kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa". 

Bóg ma dla Twojego życia wspaniały plan. Zapragnij Jego woli z całego serca, ponieważ to, co przygotował dla Ciebie Bóg, jest nieporównywalnie doskonalsze niż to, o czym Ty sam jesteś w stanie zamarzyć.

... apostoł... Słowo apostoł wywodzi się z języka greckiego, w którym oznacza "posłany". Pismo mówi, że gdy Chrystus postanowił powołać pierwszych apostołów, wezwał do siebie tych, których sam chciał, a następnie ustanowił dwunastu, aby byli z Nim i aby posłać ich do głoszenia. Oznacza to, że żaden człowiek nie jest władny samemu powołać się do służby apostolskiej. Do służby apostolskiej powołuje sam Jezus Chrystus tych, których uważa za godnych, zaś istotą tej posługi jest bycie w bliskiej zażyłości z Jezusem oraz głoszenie Jego Ewangelii. 

Służba apostolska nie jest łatwa. Apostoł Paweł mówi w jednym ze swoich listów, że jego życie naznaczone jest uciskami, przeciwnościami, utrapieniami, chłostami, więzieniami, trudami, a nawet doświadczeniem głodu. Owych prześladowań doświadczał ze strony pogan, którym głosił Ewangelię, ale nierzadko również ze strony fałszywych braci. 

Apostołowie Pana Jezusa wszędzie tam gdzie głosili Ewangelię natrafiali opór ze strony wrogo usposobionego społeczeństwa. Ktoś mógłby w tym momencie nabrać wątpliwości, po cóż się pchali tam, gdzie ich nie chcieli. Otóż apostołowie, podobnie jak wszyscy inni chrześcijanie, nie są zaproszeni, lecz posłani. Jesteśmy posłani przez Stwórcę tego świata i wszystkiego, co go wypełnia, dlatego winniśmy przedkładać Boże nakazy nad upodobania pogrążonych w grzechu ludzi.

... Chrystusa... Chrystus to zaszczytny tytuł przysługujący królom, kapłanom i prorokom. Tytuł ten wywodzi się z języka greckiego, w którym oznacza "namaszczony drogocennymi olejkami". Jego hebrajskim odpowiednikiem jest "mesjasz". Pan Jezus pełni każdą ze wspomnianych wcześniej posług. Jest królem, ponieważ w pełni panuje nad całym otaczającym Cię światem i nic nie wymyka się spod Jego kontroli. Jest kapłanem, ponieważ poprzez swoją śmierć na krzyżu, umożliwił Ci bezpośredni i nieograniczony dostęp do Boga, co jest istotą służby każdego kapłana. Jezus jest także prorokiem, ponieważ wypowiedział słowa, które pragnie objawić Ci Bóg. Z czasem tytuł Chrystus zaczął funkcjonować jako drugi człon imienia własnego Jezusa z Nazaretu.     

... Jezusa... Imię Jezus swymi korzeniami sięga języka hebrajskiego, w którym oznacza Jahwe jest zbawieniem. Imię Jahwe Bóg objawił Abrahamowi jako jedno ze swoich imion. Oznacza ono dosłownie "ten, który jest", w czym zawiera się natura Boga: jego zdolność do samoistnego istnienia. Bóg bowiem nie został stworzony ani nie potrzebuje od nikogo pomocy. On sam jest źródłem wszystkiego i to on podtrzymuje swą własną mocą życie lub istnienie każdego powołanego przez Niego bytu. Jakże nierozumnie postępują wszyscy ci, którzy odrzucają istnienie Boga, zaś początków wszechświata doszukują się w naturalnych i przypadkowych procesach. W myśleniu takim nie ma ładu ani składu. Jeśli bowiem świat powstał w wyniku wielkiego wybuchu skondensowanej materii, to trzeźwy umysł wcześniej czy później musi zadać pytanie: Skąd wzięła się owa materia i kto dostarczył jej energii potrzebnej do wybuchu? Podobnie ci, którzy wierzą, że przypadek sprawił, iż przed wiekami powstała pierwsza żywa komórka zdolna do dalszego rozmnażania i ewoluowania ku bardziej złożonym i doskonalszym organizmom, nie pytają, dlaczego do chwili obecnej w żadnym laboratorium na świecie nie udało się tego procesu powtórzyć? Wszak znany jest skład chemiczny żywej komórki? Jakże to przez tyle lat za pomocą podgrzewania, potrząsania i poddawania wszelakim zabiegom nie udało się uczonym przekształcić nieożywionej materii w żywy organizm, zdolny do rozmnażania się? Otóż nie udało się dlatego, ponieważ przekształcić nieożywioną materię w żywy organizm, a zatem wskrzesić z umarłych, może tylko Absolut - Ten, który ma życie sam w sobie, oraz ma moc, by to życie podarować komu zechce. 

W imieniu Jezus zaszyta jest dla nas jeszcze jedna wiadomość. Otóż Bóg, który jest źródłem życia, jest też źródłem naszego zbawienia. Istotą wielu religii światowych jest dążenie człowieka do osiągnięcia stanu, który możemy nazwać zbawieniem. Tak więc pod każdą szerokością geograficzną prowadzone są modły i medytacje, posty i celebracje, wszelkiego rodzaju ćwiczenia duchowe, a nawet samookaleczanie się, a wszystko po to, by udoskonalić się na tyle, aby samodzielnie lub z niewielkim wsparciem bóstwa dostąpić owego zbawienia. Chrześcijaństwo jest natomiast religią zgoła odmienną. W chrześcijaństwie to nie człowiek dysponuje zestawem narzędzi potrzebnych do budowy drabiny, która prowadzi do Boga, lecz to Bóg czyni dla człowieka wszystko, aby przyciągnąć go do siebie. Jako dobry Ojciec wychodzi na przeciw grzesznego człowieka, gdy on nurza się jeszcze w swoich grzechach, i ani myśli by je porzucić. Miłość Boga polega wyraża się bowiem przede wszystkim w tym, że Bóg postanawia nas wybawić od zła, które sami na siebie ściągnęliśmy, zanim jeszcze udało nam się zrobić lub pomyśleć cokolwiek dobrego. Człowiek, który trwa w grzechu, przypomina topielca, który nabrał już wody do płuc i opada na dno. Człowiek taki nie jest w stanie podjąć żadnych działań, które mogłyby się przyczynić do jego ocalenia. Jedyną jego szansą na ratunek jest przybycie ratownika, który go pochwyci, wciągnie na pokład łodzi, wypompuje wodę z płuc, przywróci czynności życiowe, odwiezie na ląd i odda w ręce ludzi, którzy zadbają o jego dalszą rekonwalescencję. 

To Bóg jest Twoim zbawicielem. A to oznacza, że gdy pierwszy raz pomyślałeś o Bogu, było to z Jego poruczenia. Gdy przeczytałeś pierwszy werset Biblii, stało się to dzięki Niemu. Gdy uświadomiłeś sobie swój grzech i jego konsekwencje, stało się to za Jego sprawą. Wszelkie duchowe dobro, które otrzymałeś, otrzymałeś dzięki Bogu, który zlitował się nad Tobą, gdy opadałeś na dno morza grzechu, aby w rezultacie wpaść ostatecznie do jeziora ognia, w którym przez całą wieczność musiałbyś płakać i zgrzytać zębami, wiedząc, że nikt i nic nie odmieni już Twojego losu. 

... i Tymoteusz... Za współautora Listu do Kolosan Apostoł Paweł dobrał sobie Tymoteusza, aby, zgodnie z Pismem, na zeznaniu dwóch lub trzech świadków opierała się każda sprawa. Tymoteusz był bardzo młodym człowiekiem, którego Bóg powołał do służby i przydał Apostołowi Pawłowi za pomocnika. Urodził się w rodzinie mieszanej, w której matka była nawróconą chrześcijanką, ojciec zaś poganinem. Kiedy rozmyślam o Tymoteuszu, za każdym razem nachodzi mnie refleksja o wieku, który jest najwłaściwszy by się nawrócić. 

Z jednej strony nawrócenie się w starości, a zwłaszcza tuż przed śmiercią, ma swoje walory. Człowiek stary więcej rozmyśla o wieczności i jest mniej podatny na młodzieńcze pożądliwości. Gdy człowiek stary nawróci się do Chrystusa, niewiele może go już odwieść od raz obranego celu. Z drugiej strony człowiek, który nawraca się w wieku starczym, ma za sobą całe życie przeżyte bez Boga, w opozycji do Jego praw. Często życie takie było pełne błędów, których konsekwencji nie da się wymazać. Czyż nie jest czymś tragicznym poświęcić całe życie na realizację własnych namiętności oraz pełnienie woli diabła? O ileż lepiej byłoby nawrócić się w młodości i całe swoje dorosłe życie złożyć Chrystusowi jako ofiarę żywą! 

A poza tym, skąd wiesz, że Bóg da Ci długie życie? Wczoraj przeminęło, jutro nie należy do nas. Być może dzień dzisiejszy będzie naszym ostatnim... Jeśli więc jesteś młody, pójdź w ślady Tymoteusza, i oddaj życie Jezusowi jeszcze dziś. Bóg z pewnością przyjmie Twój dar i poprowadzi Cię wspaniałą drogą, o które nawet nie śniłeś. 

... brat... Kiedy słyszysz słowo "Kościół", co przychodzi Ci na myśl? Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie? Czy przed Twoimi oczami staje sala, w której równo ustawione są ławki lub krzesła? A nabożeństwo? Czym ono jest? Czy jest to spektakl jednego aktora, odgrywany zawsze wedle tego samego scenariusza, na który przychodzi się jak do teatru, by po jego zakończeniu pospiesznie opuścić salę, mijają obojętnie innych widzów? Jeśli z takim "kościołem" miałeś do tej pory do czynienia, to wiedz, że nie był to z pewnością Kościół Jezusa Chrystusa. Kościół jest wspólnotą żywą, złożoną z chrześcijan napełnionych Duchem Świętym. Kościół jest rodziną, a więzi pomiędzy poszczególnymi członkami Kościoła są tak zażyłe, że chrześcijanie nazywają się braćmi i siostrami. Jesteśmy jedną wielką rodziną, ponieważ mamy tego samego Ojca w niebie. 

Kościół, podobnie jak każda rodzina, nie jest tworem doskonałym. W Kościele, podobnie jak w rodzinie, ludzie czasem ranią się i sprawiają sobie wzajemnie przykrości, lecz nigdzie rany nie zabliźniają się tak szybko jak w zdrowej rodzinie i w Bożym Kościele właśnie.  

Gdy nawrócisz się do Jezusa, Bóg podaruje Ci braci i siostry. Niektórzy z nich będą bliżej Jezusa, lecz życie innych będzie dalekie od ideału. Tych pierwszych Bóg da Ci, byś miał kogo naśladować, a w razie problemów, by miał Cię wesprzeć słowem i czynem. Jednak o wiele cenniejsi i ważniejsi są ci drudzy, mało jeszcze podobni do naszego Pana i Zbawiciela. Tych otrzymasz, abyś nauczył się kochać bezwarunkowo tych, którzy nie zasługują na Twoją miłość, tak jak Chrystus pokochał Ciebie, gdy na to nie zasługiwałeś. Jest to wielka sztuka, której będziesz uczył się w Kościele. Dlatego, jeśli Twoje serce przylgnęło już do Jezusa, czym prędzej poszukaj zgromadzającej się w pobliżu społeczności chrześcijan - szkoły, w której Bóg zedrze z Ciebie łachy grzechu i głupoty, i przyoblecze Cię we wspaniałą szatę - miłość do innych ludzi.

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl


niedziela, 31 grudnia 2023

Czelendż 2024: Za rok nie poznasz siebie i swojego życia!

 Co wypłynie z gąbki, jeśli ją ściśniemy? Oczywiście wypłynie to, czym ją wcześniej nasączyliśmy. 

Tak więc jeśli kilka godzin dziennie nasączasz swój umysł i swoją duszę śmieciami z telewizji, radia, Internetu oraz z ust ludzi, którzy sami są toksyczni, to nie dziw się, że potem z powodu różnych sytuacji życiowych wypływa z Ciebie lęk, frustracja, ciągłe poirytowanie, narzekanie na wszystko, a także słowa, które nikogo nie budują - ani Ciebie, ani innych. Być może często jest Ci źle z tego powodu, ale nie potrafisz tego zmienić, co jeszcze bardziej Cię dołuje, i błędne koło zamyka się.

Ja również w tym względzie nie jestem bez winy. Dlatego chciałbym, aby w moim życiu dokonał się postęp, który zmieni moje życie i zostanie zauważony przez innych. Wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż modlitwa, post i czytanie oraz codzienne kontemplowanie słów Pisma Świętego. Ostatnio czytałem wiele relacji, z których wynikało, że wielu chrześcijan z przeszłości uczyło się całych ksiąg Pisma Świętego na pamięć, aby móc przypominać sobie owe fragmenty w dowolnym momencie dnia.

Dlatego chciałbym zaproponować Ci noworoczny czelendż! Nauczmy się wspólnie jakiejś jednej, nie za długiej księgi Nowego Testamentu. Na początek proponuję List do Kolosan, ponieważ jest w nim wiele o osobie Jezusa Chrystusa - o tym, kim On jest, oraz jakie rzeczy czyni w świecie i naszym życiu. Pamiętaj, że Biblia mówi, że to właśnie w Jezusie jest wszelka moc i potęga, i to On odżywia i dodaje sił tym, którzy się do Niego zwracają.

List do Kolosan ma 95 wersetów. Aby nauczyć się całego listu przez rok, będziemy się uczyć dwóch wersetów tygodniowo. Oprócz tego na tym blogu będę publikował komentarze i rozważania do poszczególnych wersów. Zaczynamy 6 stycznia 2024. Dlatego nie zapomnij dodać tego bloga do ulubionych!

Najlepiej by było, abyś:

1. Najpierw nauczył się danego wersetu na pamięć.

2. Potem przeczytał mój komentarz i rozważania na jego temat (albo jakiś inny, dobry komentarz).

3. W końcu abyś powtarzał ten werset, kontemplował go, rozmyślał o nim.

Możesz wybrać dowolny przekład Biblii, taki, który lubisz, i do którego masz zaufanie. Ze swojej strony polecam Ci Biblię Hosanna, która jest przekładem dosłownym. Dzięki tej dosłowności wnikniesz głębiej w strukturę i przesłanie Słowa Bożego. 

Poszczególne wersety Listu do Kolosan będą publikowane systematycznie w ciągu roku 2024 tutaj: http://www.superbiblia.pl/biblia/kolosan.php

A zatem już teraz możesz nauczyć się na pamięć pierwszego wersu, zaś 6 stycznia zajrzyj tutaj, aby przeczytać pierwsze rozważanie.

Będę też publikował w ciągu roku wykłady na temat Listu do Kolosan. Aby je obejrzeć, zasubskrybuj mój kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@superbiblia

Mam nadzieję, że ta wielka przygoda ze Słowem Bożym, wyda wspaniały owoc zarówno w moim, jak i w Twoim życiu! Za rok z pewnością będziemy w innym miejscu!

pastor Przemysław Gola

Protestantyzm a sprawa polska

  Często jestem pytany: czy protestantyzm jest religią niemiecką oraz czy Polak musi wyrzec się polskości, aby zostać protestantem. Otóż prz...