piątek, 10 listopada 2023

Dlaczego maleje liczba katolików w Polsce?

 Dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny z ostatniego spisu powszechnego pokazują, że przez ostatnie 10 lat liczba katolików spadła o kilka milionów i oscyluje w granicach 70%. Poza tym gołym okiem widać, że świątynie katolickie pustoszeją, seminaria duchowne świecą pustkami, a w szkołach często całe klasy rezygnują z religii. Wielu socjologów twierdzi, że pogłębia się proces sekularyzacji, i próbuje dociec jego przyczyn. Również kler katolicki zaczął dostrzegać ten problem, organizowane są bowiem konferencje i panele dyskusyjne poświęcone temu zagadnieniu. Obawiam się jednak, że odpowiedzi, które padły do tej pory, chybiają celu.

Aby zrozumieć, dlaczego coraz mniej Polaków przyznaje się do katolicyzmu i nie chce uczestniczyć w katolickich obrzędach, musimy zdać sobie sprawę z jednej zasadniczej sprawy: żaden człowiek nie rodzi się chrześcijaninem ani nie staje się nim dzięki decyzjom swoich rodziców. 

Pan Jezus Chrystus wypowiedział w Ewangelii takie słowa:

Jezus odpowiedział: Zapewniam, zapewniam cię, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i Ducha, nie może wejść do Królestwa Boga. (J 3,5)

Słowa te wywołały u słuchaczy niemałą sensację. Jeden ze świadków tej wypowiedzi zaczął zastanawiać się, czy powinien jako dorosły człowiek wejść do łona swojej matki, aby urodzić się jeszcze raz. Oczywiście Pan Jezus nie miał na myśli fizycznych narodzin. Chodziło Mu o to, że zanim zaczniesz nazywać się chrześcijaninem, musi zajść w Twoim życiu wydarzenie tak przełomowe i tak doniosłe, że można je przyrównać jedynie do Twoich pierwszych narodzin. Owe narodziny mają być "z wody i z Ducha". To oznacza, że chrześcijaninem jest tylko ten, kto porzucił swój grzech, uwierzył w Jezusa Chrystusa, wziął na swoje barki krzyż, a następnie został napełniony Duchem Świętym.

Pozwolę sobie rozwinąć te myśli.

Jezus powiedział w Ewangelii: "Nadszedł czas, Królestwo Boga jest już blisko, nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię." (Mk 1,15) Pierwszym krokiem każdego chrześcijanina jest uświadomienie sobie swojego własnego grzechu. Jeśli ktoś do tej pory mniema, że w gruncie rzeczy jest porządnym człowiekiem, nie może być uczniem Chrystusa. Uświadomienie sobie własnej grzeszności powinno wywołać pragnienie świętości - tak, jak ktoś kto wdepnie w łajno, pragnie jak najszybciej się z niego oczyścić. Świadomość własnego grzechu, pragnienie obmycia się z niego i tęsknotę za świętym życiem nazywamy nawróceniem. Nie można tego jednak osiągnąć w pojedynkę, w oparciu jedynie o własne wysiłki. Nikt z nas nie jest w stanie zmyć z siebie brudu, który do nas przylgnął. Aby zmyć grzech, niezbędny jest najdoskonalszy na świecie środek czyszczący - krew, którą Jezus przelał na krzyżu. Jedna kropla tej krwi ma moc oczyszczenia Cię z każdego plugastwa, które kiedykolwiek popełniłeś w swoim życiu. Dlatego, aby stać się chrześcijaninem, musisz uwierzyć w osobę Jezusa Chrystusa, Jego zbawczą śmierć na krzyżu oraz Jego cudowne zmartwychwstanie w ciele. Bez tego ani rusz.

W innym miejscu Pan Jezus przestrzega nas: 

37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godny. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godny. 38 Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za Mną, nie jest Mnie godny. 39 Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie ze względu na Mnie, zachowa je. (Mt 10,37-39) 

A to oznacza, że chrześcijaninem jest tylko ten, dla kogo Jezus jest najważniejszą osobą w życiu. Innymi słowy: jeśli rodzina, Twoje dzieci, wolność osobista, dostatnie życie lub zdrowie są dla Ciebie ważniejsze niż Jezus Chrystus, to nie jesteś chrześcijaninem i nawrócenie jest dopiero przed Tobą. Uczniem Jezusa może być tylko ten, kto wziął na swoje barki krzyż! Aby lepiej zrozumieć, co to znaczy, pomyśl przez chwilę, jakie plany życiowe i jakie marzenia miał dwa tysiące lat temu człowiek skazany na karę śmierci przez ukrzyżowanie. Zapewniam Cię, że w drodze na miejsce kaźni oraz w chwili przybijania go do krzyża, nawet przez myśl nie przeszły mu sprawy takie jak: zbyt małe mieszkanie, bolące kolano, toksyczny szef w pracy lub zbyt wysokie raty kredytu. Jeśli zatem chcesz być chrześcijaninem, musisz wziąć swój krzyż: oddać całe swoje życie Jezusowi i żyć tylko po to, aby wypełnić nie Twoje własne, lecz Jego plany.

Rezultatem nawrócenia, wiary i wyznania Jezusa swoim Panem jest przyjęcie Ducha Świętego. A to oznacza, że Bóg przez Ducha Świętego będzie działał do końca Twojego życia w tym celu, abyś był coraz bardziej podobny do Jezusa. Spójrz, co mówi na ten temat Pismo Święte:

22 Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie. Prawo nie jest przeciwko temu. 24 Ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami. (Gal 5,22-24)

Jest to proces długotrwały i bolesny. Bóg pragnie jednak, aby radykalnie zmienić Twoje życie. Bóg nie chce, abyś był kłótliwy, sfrustrowany, pełen niepokoju, lecz chce, aby charakter Jezusa Chrystusa był w Twoim życiu widoczny gołym okiem. Dlatego będzie Cię kształtował i wychowywał. Postępy, które będziesz czynił, nie będą jednak Twoją zasługą, gdyż wszystko stanie się dzięki mocy, którą da Ci Bóg w Duchu Świętym.

No dobrze. Teraz możemy wrócić do odpowiedzi na nasze zasadnicze pytanie: dlaczego tak szybko maleje liczba katolików w Polsce? Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Dzieje się tak dlatego, że większość ludzi w Polsce nigdy nie narodziła się z wody i Ducha, to znaczy: nigdy się nie nawróciła, nie uwierzyła w Jezusa Chrystusa i nigdy nie uczyniła Jezusa Panem swojego życia, biorąc na barki krzyż, aby do końca życia pełnić wyłącznie wolę Boga. A co za tym idzie, większość ludzi w Polsce nigdy nie została napełniona Duchem Świętym.

Innymi słowy: większość Polaków w istocie nigdy nie nawróciła się na chrześcijaństwo.

 Przeprowadziłem wiele rozmów z bardzo wieloma katolikami, zwłaszcza młodymi. Osoby te nie są w żaden sposób zdruzgotane z powodu świadomości popełnionych grzechów, nie pragną świętego życia, Jezus Chrystus nie jest w ich życiu ani na pierwszym, ani na drugim, ani nawet na dziesiątym miejscu, większość z nich nie wierzy w fizyczne zmartwychwstanie Jezusa z grobu, a w ich życiu nie uwidaczniają się owoce Ducha Świętego. Do tak zwanego "chrztu" zawlekli ich rodzice, do tak zwanej komunii przystąpili, aby dostać rower i zegarek, na religię chodzili, aby móc przystąpić do bierzmowania, a do bierzmowania przystąpili, aby móc później wynająć księdza jako mistrza ceremonii ślubnej oraz świątynię katolicką jako plener do ślubnej fotografii. 

Zatem ludzie ci jako nienawróceni tkwili jedynie w formalnych strukturach kościelnych, nie będąc w istocie ani katolikami, ani chrześcijanami. Tkwili w owych strukturach dopóty, dopóki wyjście z nich wiązało się z jakimiś nieprzyjemnymi konsekwencjami, na przykład wytykaniem palcami przez sąsiadów. Skoro pozycja Kościoła katolickiego pomniejszyła się, a porzucenie formalnych struktur katolicyzmu nie wiąże się już z ostracyzmem społecznym, ludzie ci nie widzą już sensu, aby uczestniczyć w teatrzyku zwanym rzymskim katolicyzmem. 

Proces ten ma wymiar ogólnoświatowy i w obecnych warunkach jest niemożliwy do zatrzymania. Dawna potęga Kościoła katolickiego jest bowiem oparta na dwóch filarach: kłamstwie i przemocy. Papież i jego zwolennicy zdołali w wiekach ciemnych zawładnąć wielkimi rzeszami ludzi, ponieważ w wyniku intryg, zabójstw i korupcji uzyskali ogromną władzę polityczną i znaczą siłę militarną. Dzięki tej władzy przejęli całkowitą kontrolę nad przepływem informacji, a także mogli bezkarnie więzić, torturować i zastraszać nieprawomyślnych. W okresie reformacji, a dalej w epoce Oświecenia, nastąpiła powolna erozja potęgi politycznej i militarnej papistów. Efektów tej erozji doświadczamy dzisiaj: Kościół katolicki nie może już bezkarnie kłamać i zastraszać, a zatem nie ma narzędzi za pomocą których mógłby utrzymać w ryzach posłuszeństwa całe narody. Runął fundament, stanowiący opokę tej organizacji, która przez wieki ciemiężyła ludzkość!

Czy odwrócenie tego trendu jest możliwe? Oczywiście, że nie. Powrotu do dawnego znaczenia nie ma. Ale jeśli nawet Kościół katolicki zdołałby się oczyścić ze swoich grzechów, a następnie zacząłby głosić czystą Ewangelię, to musi sobie zdać sprawę z tego, że:

14 Ciasna natomiast jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia i niewielu ją znajduje. (Mt 7,14)

Z natury rzeczy nie brakuje ludzi w jakiś sposób religijnych, ale bardzo niewielu z nich uzna przed Bogiem swój grzech, uwierzy w Jezusa Chrystusa, weźmie krzyż i uzna Chrystusa Panem swojego życia. 

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl

 


sobota, 28 października 2023

Czy można zmienić los człowieka po jego śmierci?

Każdego roku, na przełomie października i listopada, wielu moich znajomych na różne sposoby wyraża pamięć o zmarłych. Niektórzy z nich ograniczają się do sfery materialnej - porządkują i przyozdabiają groby swoich bliskich. Inni pragną dla swoich zmarłych uczynić coś więcej: chcą poprawić ich los po śmierci poprzez modlitwę, uczestnictwo w różnego rodzaju nabożeństwach, a także datki pieniężne na rzecz duchownych swojego wyznania. 

Chciałbym zatem zadać pytanie fundamentalne: czy żyjący są w stanie wpłynąć na los swoich zmarłych? Czy modlitwa za zmarłych oraz składanie ofiar pieniężnych w ich intencji ma jakikolwiek sens w oczach Boga? Pismo Święte, a więc tekst zainspirowany przez Ducha Świętego, nie pozostawia tutaj żadnych wątpliwości.

Zanim jednak przejdę do cytowania stosownych fragmentów z Biblii, chciałbym Cię skłonić do refleksji, czy oby na pewno wpojono Ci właściwy obraz Boga. Otóż wyobraź sobie, że zmarło dwóch mężczyzn. Pierwszy z nich miał kochającą rodzinę, która troszczyła się o niego jeszcze za życia, a po śmierci łożyła hojne ofiary w jego intencji. Drugi mężczyzna zmarł osamotniony w przytułku, został pochowany przez ośrodek pomocy społecznej, a jego grobu nie odwiedzają nawet jego dzieci. Czy na prawdę uważasz, że ten drugi mężczyzna będzie przez Boga torturowany w czyśćcu dłużej, tylko z tego powodu, że wszyscy bliscy o nim zapomnieli? Jeśli właśnie taki obraz Boga namalowano Ci w trakcie edukacji religijnej, którą przeszedłeś w dzieciństwie, to chcę Ci powiedzieć, że obraz ten jest całkowicie fałszywy! Bóg, który postępowałby w ten sposób, nie różniłby się bowiem niczym od skorumpowanego urzędnika, który za drobną korzyść materialną gotów jest łaskawszym okiem spojrzeć na petenta. 

A teraz zajrzyjmy do Biblii. Przede wszystkim Pismo Święte mówi wyraźnie, że pogląd jakoby dobrzy ludzie szli do nieba, a źli do piekła, jest fałszywy. Otóż w oczach Boga żaden człowiek nie jest dobry. Pismo Święte mówi bowiem:

            Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej.

Rz 3,23

Gdyby prawdą było, że dobrzy idą do nieba, a źli do piekła, to każdy człowiek – Ty, ja, Twój ksiądz lub Twój pastor, papież, a nawet Maryja i Józef – zostałby przez Boga potępiony.

Być może Ty sam nosisz  w sobie przekonanie, że jesteś przyzwoitym człowiekiem, i masz nadzieję, że dobry Bóg przyjmie Cię po śmierci do nieba, ponieważ uzna Twoje występki za nieistotne, a Twoje zasługi za godne pochwały. Ewentualnie możesz mieć nadzieję, że w ostateczności trafisz do czyśca, a niego jakoś uda Ci się prześlizgnąć do nieba. Przekonanie to jest błędne, a nadzieja z niego wynikająca nigdy się nie ziści. W oczach Boga nie jesteś dobry i nie zasługujesz na niebo ani bezpośrednio, ani za pośrednictwem jakiejś bliżej nieokreślonej poczekalni. Biblia mówi o tym wyraźnie:


… wszyscy zbłądzili, razem stali się nieużyteczni,

nikt nie czyni dobra.

Rz 3,12 

Tak naprawdę Bóg brzydzi się Twoimi grzechami, i jest rozgniewany z powodu tego, jak żyjesz. Jego gniew wobec Ciebie płonie jak ogień. Mimo wszystko jego ręka podtrzymuje Cię cały czas przed wpadnięciem w ogień. Dzieje się tak dlatego, że Bóg nie chce, abyś zginął, lecz abyś żył wiecznie razem z Nim. Bóg pragnie się ulitować nad Tobą i nad każdym człowiekiem, który uwierzy w Jezusa Chrystusa:

 

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

                                                                       J 3,16

Kiedy jednak dzień miłosierdzia minie, nawet najbardziej rozpaczliwe i żałosne wołania i krzyki będą na próżno. Człowiek, który odrzucił za życia Bożą łaskę i Boży dar zbawienia w Jezusie, jest całkowicie zgubiony i odrzucony na zawsze:

           

… i wrzucą ich do rozpalonego pieca. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

                                                           Mt 13,42

A wiecie, że potem, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie uzyskał bowiem zmiany swego położenia, chociaż o nią ze łzami zabiegał.

                                                            Hbr 9,27

 Akt zbawienia lub odrzucenia dokonuje się tuż po śmierci i jest jednorazowy

            ...jest postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd.

                                                                        Hbr 9,27

Masz powód, aby się dziwić, że jeszcze nie jesteś w piekle. Mimo to stoisz teraz przed niezwykłą szansą, ponieważ Chrystus szeroko otworzył przed Tobą drzwi miłosierdzia, i stoi wołając i wzywając donośnym głosem Ciebie, biednego grzesznika. Bóg pragnie Cię uratować wbrew temu, jaki jesteś. Pragnie ofiarować ci zbawienie za darmo, niezależnie od Twoich uczynków, nie dlatego, że ty jesteś dobry, lecz dlatego że to On jest dobry, łaskawy i miłosierny. 

 

Oto stoję u drzwi i kołaczę. Ktokolwiek usłyszy mój głos i otworzy drzwi, do tego wejdę i zjem z nim uroczystą kolację, a on ze Mną.

                                                                       Ap 3,20

A zatem: ludzie mają szansę na zbawienie, póki żyją. Zbawienie można otrzymać od Boga tylko i wyłącznie poprzez uwierzenie w Jezusa Chrystusa, zupełnie za darmo i niezależnie od ludzkich wysiłków. Zbawienie jest darem Bożym, który Bóg ofiaruje człowiekowi nie dlatego, że to człowiek jest dobry i na nie zasłużył, lecz tylko i wyłącznie dlatego, że dobry jest sam Bóg. Czas Bożej cierpliwości kończy się z chwilą śmierci człowieka. Potem następuje sąd, który określa los człowieka na wieki. Losu tego w żaden sposób nie można odmienić. Wszelkie krzyki, płacze i jęki zostaną pominięte przez Boga jako nieistotne. Również zabiegi żyjących, a w szczególności modlitwy za zmarłych i datki pieniężne w ich intencji nie mają żadnego znaczenia i wpływu na los ludzi, którzy umarli. 

(wykorzystałem myśli z kazania J. Edwardsa)

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl

czwartek, 26 października 2023

Czy świętować Halloween? Kilka refleksji o kulcie śmierci i ciemności.

Zbliża się, jak co roku, święto zaimportowane do Polski zza oceanu - Halloween. Wystawy sklepowe, szkoły, przedszkola, a nawet prywatne domy przyozdabiane są zjawami, kościotrupami i wszystkim, co kojarzy się z magią, złem czy śmiercią. Obrazki te są na tyle powszechne, że spowszedniały nam i nie wywołują już oburzenia. Zwolennicy świętowania Halloween zapewniają natomiast, że w całym tym zamieszaniu chodzi tylko i wyłącznie o dobrą zabawę, a nie o promocję okultyzmu.

Chrześcijanie do pewnego momentu oponowali przeciwko Halloween, doszukując się w nim romansu z demonicznym złem. Skoro jednak obyczaj ten stał się tak powszechny, to czy nie powinniśmy złagodzić naszego stanowiska i uznać Halloween za nieszkodliwą igraszkę? Z całą pewnością dzieci biegające po ulicach z okrzykiem "cukierek albo psikus" nie są wyznawcami szatana, a ich intencją jest dobra zabawa, a nie uczestniczenie w czymś złym lub szkodliwym. Nie mniej jednak chciałbym zwrócić Twoją uwagę na słowa, które Duch Święty poprzez Pismo Święte kieruje do nas wszystkich.

Apostoł Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan pisze:

21 Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! 22 Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.

Zadajmy sobie zatem następujące pytania:

1. Czy kulturę Halloween można uznać za coś szlachetnego?

2. Czy zabawy związane z Halloween mają choćby pozór zła?

W Halloween nawet z lupą nie da się dostrzec krzty dobra! Nie promuje żadnych pozytywnych wzorców zachowań. Nie ma w nim nic, co można by uznać za przejaw dobra czy szlachetności. Nie ma w Halloween nawet źdźbła troski o rodzimą kulturę czy tradycję. Halloween jest kiczowatym, tandetnym i bezmyślnym naśladowaniem obcej kultury. A teraz drugie pytanie: Czy przejawia się w Halloween coś, co można nazwać pozorem zła? Nie złem w czystej postaci, bo wtedy sprawa byłaby oczywista, lecz pozorem zła. Innymi słowy: czy jest w Halloween coś, co może budzić nasze wątpliwości? 

Jeśli zabawa w Halloween polega na przebieraniu się w trupy, zjawy, demony lub samego diabła, to odpowiedzmy sobie na pytanie, czy trupy, zjawy oraz diabeł mają jakiś pozór zła? Jeśli na powyższe pytanie odpowiedziałeś twierdząco, oznacza to, że ani Ty, ani Twoje dziecko nie powinniście celebrować tego obyczaju. Jeśli masz małoletnie dzieci, które smucą się z tego powodu, że nie będą mogły uczestniczyć ze swoimi rówieśnikami w zabawie Halloween, nie stoi nic na przeszkodzie, abyś tego dnia zapewnił im lepszą, bardziej atrakcyjną rozrywkę, która przyćmi dowolną zabawę "cukierek albo psikus". 

Tyle, jeśli chodzi o wskazania Pisma Świętego. Teraz chciałbym zwrócić Twoją uwagę na godność, którą masz w Chrystusie. A mianowicie: Czy widziałeś kiedyś satanistę, który martwił się, że nie będzie mógł uczestniczyć w Świętach Wielkanocnych? Prawda, że nigdy? Skoro więc wyznawcy diabła są przekonani, że kult, który zapewnia im ich pan, im w zupełności wystarczy, to czy Ty jako chrześcijanin nie powinieneś zadowolić się tym, co daje Ci Chrystus? Czy naprawdę uważasz, że duchowa strawa płynąca od Jezusa jest tak marna, że koniecznie musisz uzupełnić swoją dietę o zachwyt nad śmiercią i ciemnością? Czy Chrystus ma tak mało do zaoferowania Twoim dzieciom, że muszą one koniecznie ratować się zabawą w czary?

Ja i mój dom będziemy służyć Panu! Nie wymierzymy Chrystusowi policzka poprzez czczenie mroku, nawet w formie zabawy! 

----------

Poznawaj Biblię razem ze mną poprzez kursy biblijne online, podcasty lub uczestnictwo w klubach biblijnych: www.superbiblia.pl


Protestantyzm a sprawa polska

  Często jestem pytany: czy protestantyzm jest religią niemiecką oraz czy Polak musi wyrzec się polskości, aby zostać protestantem. Otóż prz...